Wielki mit o równości

Pierwszy raz odwiedziłem kraj rozwijający się jako osoba dorosła, a była to Tajlandia podczas mojego miesiąca miodowego. Stwierdzenie, że było to doświadczenie skrajnie różne od życia w Perth, do którego byłam przyzwyczajona, było ogromnym niedopowiedzeniem.

Tak wiele rzeczy było innych - kultura, infrastruktura, ludzie, polityka i gospodarka. Jedną z najbardziej uderzających cech były stosunkowo niskie koszty życia (jedzenie, zakwaterowanie, transport i usługi komunalne). To było świetne, jako Aussie czek, który mógł być rozciągnięty naprawdę daleko w miejscu takim jak Phuket. Mogliśmy żyć jak król z regularną australijską pensją klasy średniej.

To był chyba pierwszy raz, kiedy rozważałem życie poza Australią. Było to przelotne marzenie, które wtedy uznałem za fantastyczne, ale mimo to coś się zaczęło.

Ludzie w Tajlandii są dla mnie bardzo ciepli i przyjaźni. Obsługa klienta, której doświadczyłam w sklepach i restauracjach nie była czymś, do czego byłam przyzwyczajona. Naprawdę robili wszystko, aby zadowolić klienta. Pamiętam, że kupiłem kilka DVD od sklepikarza i dla mnie cena była już bardzo niska i czułem się trochę źle, że się z nim targowałem. Dlaczego tak było? Byłam tak przyzwyczajona do poziomu życia w "szczęśliwym kraju", że każdy, kto żył w warunkach, które postrzegałam jako gorsze, wzbudzał we mnie poczucie współczucia. Brzmi to wszystko miękko i przytulnie, ale z perspektywy czasu było to trochę aroganckie.

Wypad do przodu na Bali w 2005 roku. Było to zaledwie 2 tygodnie po2

. zamachach bombowych na Bali, a Erin i ja mieliśmy zarezerwowane wakacje kilka miesięcy wcześniej. Rozważaliśmy odwołanie naszej podróży, ale zdecydowaliśmy, że i tak pojedziemy. Linie lotnicze zwracały tylko koszty lotów w ciągu 2 tygodni od wydarzenia, a my wypadliśmy poza ten okres o kilka dni. Uznaliśmy, że jest tak samo prawdopodobne, że zginiemy w dziwnym wypadku w Perth, jak i w innym ataku terrorystycznym.

To była kolejna okazja, przy której naprawdę zauważyliśmy różnicę w stylu życia ludzi w krajach rozwijających się. Przemysł turystyczny na Bali został zdewastowany przez zamachy bombowe, a spacer głównymi ulicami południowej Kuty przypominał miasto duchów, ale i tak postanowiliśmy dobrze się bawić. Ponownie znalazłem się w kilku sytuacjach targowania się ze sklepikarzami i czując się trochę przykro z powodu ich trudnej sytuacji, dałem im wyższą cenę niż mógłbym to zrobić w innym przypadku. Potrafię być twardym negocjatorem, ale potrafię też być trochę mięczakiem.

Jednak po kilku kolejnych wizytach na Bali zacząłem zauważać coś, co wcześniej przeoczyłem. Tak wielu Balijczyków spędza relatywnie niewiele czasu każdego dnia faktycznie "pracując", co mam na myśli w australijskich standardach. Jeśli dostajesz zapłatę za wykonanie jakiejś pracy, to lepiej rób to na całego przez 8 godzin dziennie, a potem wracasz do domu, oglądasz telewizję i kładziesz się spać. Mieszkańcy Bali spędzali dużo czasu rozmawiając ze sobą, siedząc wokół, jedząc, śmiejąc się i rozmawiając. Zastanawiałem się z tyłu głowy, dlaczego byliby tak leniwi. Co takiego było w ich kulturze, że do tego zachęcali? Byłam przyzwyczajona do pracy po 40 godzin tygodniowo i czułam, że każdy, kto robi mniej (w ich przypadku znacznie mniej), obija się. Być może gdyby pracowali trochę ciężej, nie mieszkaliby w tak złej jakości mieszkaniach i nie nosili tak złej jakości ubrań. Z perspektywy czasu, okazało się, że było to trochę aroganckie. Po prostu założyłem, że mój sposób życia jest właściwy, a oni żyją na niskim poziomie.

Okazało się, że byłem w błędzie. Oni mieli rację przez cały czas.

Zajęło mi to wiele lat, ale w końcu nastąpiła istotna zmiana w mojej świadomości na temat tego, co tak naprawdę oznacza "praca" i jakie rzeczy są dla mnie naprawdę ważne, aby żyć spełnionym życiem.

Punkt zwrotny zaczął się, kiedy zaczęliśmy podróżować i mieszkać w krajach rozwijających się, a ja miałam kryzys sumienia. Jak mogłam żyć w miejscu, gdzie relatywne koszty życia były tak niskie, że mogłam żyć jak król, na plecach niższej klasy, która to umożliwiła? Czy to nie był wyzysk? To naprawdę zmusiło mnie do myślenia.

Równość

Lubię sięgać do historii, aby zobaczyć, jak robiono różne rzeczy. Wydaje się, że w każdej rozwiniętej kulturze od czasów najdawniejszych zapisków, zawsze istniała pewna warstwa społeczna, która żyła na wyższym poziomie niż zdecydowana większość. Istnieje nieproporcjonalna dystrybucja bogactwa i władzy. Przyjrzałem się przyczynom mojego spojrzenia na ten temat i duży wpływ na to miała kultura australijska. Jeśli nie jesteś z nią zaznajomiony, można ją podsumować jako "syndrom wysokiego maku". Te, które się wyróżniają, zostają przycięte do wielkości. Lewicowa strona polityki nazwałaby to "sprawiedliwszym" krajem dla wszystkich. Ich polityka wprowadziła takie rzeczy jak:

  • Podatki warstwowe (aby bogatsi płacili znacznie wyższe stawki podatkowe)
  • Wysoki poziom obowiązkowej płacy minimalnej (aby chronić pracowników przed pozbawionymi skrupułów pracodawcami)
  • Zasiłek dla bezrobotnych (regularne wypłaty dla osób, które utraciły pracę)
  • Medicare (publiczna opieka zdrowotna dotowana przez rząd)
  • Wymuszona superannuacja (podobna do 401k w USA, ale pracodawca musi wpłacać dodatkowe 8% od pensji pracownika na fundusz superannuacyjny)
  • Płatny urlop chorobowy (co najmniej 2 tygodnie w roku, koszt pokrywa pracodawca)
  • Płatny urlop roczny (co najmniej 4 tygodnie w roku, koszty również pokrywa pracodawca)
  • Obowiązkowa edukacja szkolna (dla dzieci w wieku od 6 do 16 lat - klasy od 1 do 10)
  • Emerytura (regularne wypłaty dla wszystkich mieszkańców po ukończeniu 65 roku życia)
  • Mieszkania publiczne (bezpłatne lub z dużą zniżką dla osób o niskich dochodach)
  • HELP (Higher Education Loan Program dla studentów wyższych uczelni, dzięki któremu mogą oni studiować za darmo i spłacać pożyczkę, gdy mają pracę)
  • Podatek węglowy (opodatkowanie głównych sprawców zanieczyszczeń węglowych, co tylko kończy się podniesieniem kosztów utrzymania)

Niektóre z tych rzeczy brzmią ładnie na pierwszy rzut oka (i nie zrozumcie mnie źle, mogą mieć swoje miejsce), ale to, co one rodzą, to kultura, która gardzi i zniechęca do doskonałości, a także deprecjonuje znaczenie jednostki rodzinnej. Wiem, że brzmi to dość ostro i jestem pewien, że dostanę kilka negatywnych komentarzy na ten temat, ale prawdopodobnie będą to wyborcy Partii Pracy lub Zielonych, więc nie wezmę tego do siebie.

Jeśli ciężko pracujesz w Australii, aby zbudować udany biznes i zarobić więcej pieniędzy niż przeciętny Joe, musisz pracować jeszcze ciężej, aby zapłacić swój dodatkowy udział w podatkach. Wiele z zachęt finansowych i korzyści albo nie istnieje dla osób o wyższych dochodach, albo są one znacznie ograniczone, takie jak:

Premia za urodzenie dziecka (wypłata, gdy rodzi się dziecko - rząd federalny uważa, że dorosłym trzeba płacić za robienie dzieci ze względu na zbliżający się niedobór ludności - w przeciwnym razie nie będzie wystarczająco dużo ludzi, by płacić podatki)

Subsydiowana opieka dzienna (kiedy matka wraca do pracy i umieszcza swoje małe dziecko/dzieci w przedszkolu, kończy się na tym, że prawie płaci cały swój dochód, aby pokryć koszty opieki dziennej, pokonując jakikolwiek cel w powrocie do siły roboczej)

Co więcej, jako właściciel firmy nikt nie będzie płacił za to, że bierzesz urlop lub jesteś chory. Ale jeśli twój pracownik chce urlopu lub ma katar, to tracisz produktywność i płacisz mu pensję. To podwójne nieszczęście. Jeśli weźmiesz pod uwagę koszty prowadzenia firmy - księgowość, podatki, odszkodowania dla pracowników, ubezpieczenie i inne. Dlaczego ktoś miałby zawracać sobie głowę zakładaniem firmy? Nie jest zaskoczeniem, że 80% małych firm upada w ciągu 2 lat w Australii. Ludzie po prostu się poddają i wracają do bycia pracownikiem kogoś innego. To jest o wiele łatwiejsze!

Istota lewicowej polityki może mieć najlepsze intencje, ale końcowym rezultatem jest kultura, która chce równości za wszelką cenę, nawet jeśli podważa to rodzinę lub osobistą suwerenność. Jest to stosunkowo nowa koncepcja jak na standardy historyczne - marksizm powstał dopiero w 1800 roku - ale jak naprawdę wygląda równość? Jak to się ma do większości innych kultur Azji Południowo-Wschodniej? I jak to się ma do moich doświadczeń z pierwszej ręki?

Być może oznacza to, że starsi ludzie nie będą pozostawieni sami sobie po zmierzchu? To wydaje się być dobrym powodem do zapewnienia emerytury. W wielu kulturach Azji Południowo-Wschodniej zachęca się dzieci do wspierania swoich rodziców, gdy ci się starzeją, zarówno finansowo, jak i praktycznie. Buduje to silniejszą jednostkę rodzinną i zapewnia inne korzyści, takie jak bezpłatna opieka nad małymi dziećmi, jeśli rodzice muszą pracować. Co więcej, dzieci i wnuki mogą uczyć się z doświadczenia i mądrości starszego pokolenia. Porównaj to z tym, ilu starszych ludzi w Australii jest zamkniętych w domach opieki, oddzielonych od swoich rodzin i odliczających dni do śmierci? Ilu starych ludzi żyje samotnie, odłączonych, z niewielkim lub żadnym kontaktem ze swoimi dziećmi i wnukami? Jak to wpłynęło na społeczeństwo?

Może rozdawanie zasiłków ludziom, którzy nie mogą znaleźć pracy, oznacza, że nie będą głodować? Zapytajcie Balijczyka, co zrobi, jeśli nie będzie miał pieniędzy na jedzenie lub zapłacenie czynszu, a prawdopodobnie odpowie: "Założę stragan z jedzeniem", a niesamowite jest to, że ze względu na względny brak biurokracji w porównaniu z większością krajów zachodnich, faktycznie może to zrobić - prawdopodobnie nawet tego samego dnia. Chociaż standardy higieny żywności są o wiele bardziej rygorystyczne w Australii, ale rozumiesz, skąd pochodzę. Kiedy konsekwencja braku pracy jest zabrana, napęd i ambicja, aby wypełnić potrzebę jest zmniejszona. Wiem to z pierwszej ręki, kiedy byłem w "drużynie surfingowej Johna Howarda" przez 3 miesiące po ukończeniu studiów. Tak trudno było zdobyć motywację do dalszego szukania pracy, a ja jestem całkiem zmotywowanym facetem. Australijski system edukacji tak naprawdę nie zachęca do przedsiębiorczości czy innowacyjności. Jest zaprojektowany tak, aby wypompować więcej podatników, którzy będą robić to, co im się każe. Nie jest więc zaskoczeniem, że znaczny odsetek Australijczyków żyje tylko z tygodnia na tydzień, będąc niewolnikiem swojej pracy. Gdyby nie było wypłat dla bezrobotnych, jak zmieniłoby to nastawienie Australijczyków?

Idea wysokiej płacy minimalnej jest tym, do czego sprowadza się większość moich problemów. Możemy za to podziękować Bobowi Hawke. W końcu jest to nielegalne dla pracodawcy, aby pracownik otrzymywał mniej niż to, co defacto agencja rządowa określa jako "sprawiedliwe". Myślałem, że żyjemy w wolnej gospodarce, gdzie ceny są oparte na popycie i podaży? Ale domyślam się, że to nie jest naprawdę "sprawiedliwe". Kiedy połączysz to z możliwością pożegnania się pracownika z szefem, ponieważ może on dołączyć do kolejki bezrobotnych w Centrelink, aby odebrać swoje regularne wypłaty, nie musisz już pracować za marne grosze. To dobra wiadomość! W końcu, jeśli pracownicy mają więcej pieniędzy do wydania, kupią więcej rzeczy (których nie potrzebują), co tworzy więcej miejsc pracy i jeszcze więcej ludzi ma więcej pieniędzy do wydania (na rzeczy, których nie potrzebują), więc jest to dobre dla całej gospodarki. Yay! Tęcze i lizaki!

Ale co się dzieje potem? Gdy gospodarka staje się silniejsza (na wolnym rynku), waluta danego kraju również ma tendencję do umacniania się. Ale o ile jest to dobre dla pracowników wydających swoje pieniądze na importowane produkty (takie jak elektronika, telewizory, komputery, ubrania, samochody... właściwie prawie wszystko w australijskim domu jest produkowane za granicą - prawdopodobnie w Chinach), to jest to złe dla produkcji, eksportu i turystyki. Tak więc część gospodarki będzie miała mniej pieniędzy do wydania, a inne będą miały więcej. Ale to Australia jest tym "szczęśliwym" krajem! Z pewnością tak jest. Dzięki bardzo dużemu zapotrzebowaniu Chin na surowce takie jak ruda żelaza (której Australia ma pod dostatkiem), eksport surowców mineralnych będzie miał się dobrze - niestety turystyka nie ma szczęścia.

Wracając do płacy minimalnej - ma ona wpływ na wszystko, od jedzenia w sklepie spożywczym po jedzenie na stole w restauracji. Za każdym razem, gdy zaangażowana jest australijska ręka, koszty idą w górę i w górę, i w górę. Oznacza to, że wspaniała praca za minimalną płacę, która właśnie dostała niesamowicie wysoki czek, nagle nie jest już taka wysoka, ponieważ siła nabywcza jest znacznie ograniczona.

Próba narzucenia równości finansowej całemu krajowi lub kulturze jest po prostu nienaturalna. A już teraz Australia rozpada się na gospodarkę "dwóch prędkości", gdzie niektórzy ludzie mają się dobrze finansowo, podczas gdy inni cierpią, niezależnie od tego, jakie strategie stosuje rząd. Dlaczego jest to zaskakujące? Jest to po prostu sposób normalnego zachowania, do którego grupa ludzi będzie ciążyć. Takie jest zresztą założenie wolnej gospodarki - że ludzie znajdą sposób, by w naturalny sposób robić rzeczy w najbardziej efektywny sposób.

Porównaj to z tym, czego doświadczyłem na Bali. Tak, przepaść klasowa była zauważalna i bardzo duża w porównaniu z Australią. Spotkaliśmy ludzi zarabiających 3$ dziennie i innych zarabiających 700+$ dziennie. Różnica między tymi dwoma? Pracownik na etacie o stałym dochodzie w porównaniu z przedsiębiorczym właścicielem firmy, który podjął ryzyko, dokonał inwestycji i czerpał z tego korzyści. To wydaje się rozsądne, prawda? Jeśli osoba zarabiająca 3 dolary nie była skłonna do podjęcia ryzyka lub postawienia własnych pieniędzy na szali, nie powinna korzystać z zysków w takim samym stopniu.

Szeroka rozpiętość w poziomach dochodów umożliwia również pewne rzeczy, które w Australii są po prostu niemożliwe, zwłaszcza w branżach opartych na usługach. Jednym z przykładów, który nasuwa się na myśl są dostawy jedzenia. Kiedy przebywaliśmy na Bali, bardzo podobało nam się otrzymywanie pysznych obiadów dostarczanych do naszych drzwi. Jeden telefon i 30 minut później, to przybył. To było takie wygodne, zwłaszcza z dwójką małych dzieci. Tego typu rzeczy są prawie niespotykane w Australii (z wyjątkiem dostaw pizzy) z powodu stosunkowo wysokich kosztów pracy w porównaniu do kosztów żywności.

Zanim porównasz Indonezję i Australię i powiesz, że są po prostu zbyt różne i jest między nimi coś więcej niż niskie koszty pracy, rozważ Malezję. Jest to jeden z naszych ulubionych krajów z wielu powodów. Ma równoważną jakość infrastruktury - drogi, moc, wodę, elektryczność, internet. Ale ponieważ początkowe miejsca pracy dla osób z wyższym wykształceniem zaczynają się już od 20 dolarów dziennie, a miejsca pracy na poziomie detalicznym są jeszcze niższe, o wiele więcej firm może być rentownych. Jest to nie tylko dobre dla gospodarki, ale także dla ogólnej jakości życia, ponieważ większa konkurencja i więcej opcji jest lepsza dla konsumenta, a większa konkurencja napędza innowacje. Porównaj to z pracą w handlu detalicznym bez wyższego wykształcenia w Australii, która kosztowałaby co najmniej 120 dolarów dziennie. Nic dziwnego, dlaczego tak wiele australijskich firm zamyka się w ciągu 2 lat. Płace pracowników są najwyższym kosztem dla większości firm, więc tak cholernie trudno jest osiągnąć zysk przy takich kosztach!

To właśnie ta różnica w dochodach umożliwia zakładanie firm. I to właśnie te firmy poprawiają jakość życia, nie tylko konsumentów, ale także pracowników. Zwiększanie płacy podstawowej pracowników tylko dławi gospodarkę. Może w Australii nie ma wielu slumsów, ale czy jest to warte kosztów tego, co się traci?

Nierówność finansowa nie powinna być mylona z brakiem empatii. Rozwiązaniem problemów społecznych, które rząd próbuje rozwiązać, nie jest zajmowanie się nimi na poziomie federalnym, ale raczej wzmacnianie i upoważnianie rodzin do wspólnej pracy na rzecz bardziej zrównoważonej przyszłości. Na przykład, o wiele więcej sensu ma opieka nad rodzicami przez męża i żonę, niż przez agencję rządową.

Tak więc moje doświadczenie doprowadziło mnie do zrozumienia, że nierówność w dochodach jest naturalną i pozytywną dynamiką i nie powinna być zwalczana w imię "sprawiedliwości", na której wszyscy tracą.

40+godzinny tydzień pracy

W poprzednim wpisie na blogu poruszyłem temat równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Myślę, że warto również wspomnieć, że podczas pobytu na Bali odkryłam, że tempo, w jakim pracowało wielu ludzi było dla mnie dość konfrontujące. Na początku wydawało mi się to boleśnie powolne. Ale po pewnym czasie zacząłem doceniać tempo, w jakim toczyło się życie. W rzeczywistości było to bardziej przyjemne i zrównoważone. Był czas na wąchanie róż, czas na czerpanie radości z każdego doświadczenia, czas na inwestowanie w moją rodzinę.

Jest to dla mnie stały punkt skupienia, ponieważ z natury jestem bardzo zmotywowaną osobą. Lubię, kiedy wszystko jest zrobione szybko i sprawnie. Muszę więc pracować nad zwolnieniem tempa, aby wycisnąć z życia jak najwięcej, w przeciwnym razie ryzykuję, że pozwolę mu przelecieć, a 80 lat nadejdzie zanim się obejrzę.

Co jest takiego świętego w 40-godzinnym tygodniu pracy? Kto zdecydował, że jest to odpowiednia ilość czasu? W latach 50-tych przeciętny pracownik umysłowy pracował mniej niż tyle, a w tamtym czasie spodziewano się, że wraz z ulepszoną technologią czas pracy spadnie jeszcze bardziej. Jejku, mylili się. Dzięki naszym telefonom komórkowym, laptopom i innym gadżetom jesteśmy dziś bardziej połączeni niż kiedykolwiek, musimy wcisnąć jeszcze więcej pracy w ograniczoną ilość czasu, aby być o krok przed konkurencją. Nie pracujemy mniej z powodu technologii, pracujemy więcej! Chwila, to nie ma sensu, prawda? Jak myślisz, co przyniesie dalszy postęp technologiczny - mniej pracy?

Kiedy obserwowałam jak Balijczycy pracują i udzielają się społecznie, było w tym wszystkim coś naturalnego i organicznego. Po zanurzeniu się w tej kulturze na 2 miesiące odkryłem, że sekretem do czerpania większej radości z pracy jest robienie mniej. Zdaję sobie sprawę, że istnieje niezliczona ilość książek motywacyjnych i samopomocy, a ja nie próbuję ci czegoś sprzedać tutaj. I nie mówię, że praca jest zła lub nie powinniśmy pracować w ogóle, co znalazłem jednak jest robienie zbyt wiele z dobrej rzeczy nie jest dobre czasami.

W końcu ważne jest, aby mieć jasne pojęcie "dlaczego" za tym, co robimy, aby wygenerować dochód. A jeśli nie czerpiesz z tego przyjemności, naprawdę przyjemności, to coś jest nie tak. Zmniejszenie tej magicznej liczby z 40 i spowolnienie tempa życia jest dobrym miejscem, aby zacząć.

Dlaczego warto pracować?

Chciałem mieć jaśniejsze, bardziej zrównoważone "dlaczego" stojące za powodem do pracy. Nie byłem zadowolony z podświadomego australijskiego wzorca zdobywania pracy, aby zapłacić rachunki i pozwolić sobie na wymarzony dom. Kiedy próbuję zdecydować, jaka jest najlepsza ilość czasu do przepracowania w każdym tygodniu, kwestionowanie powodu do pracy na pierwszym miejscu również idzie w parze. Oczywistym powodem było zapewnienie bytu mojej rodzinie, a także to, że lubiłem swoją pracę. Jako człowiek zostałem również zaprojektowany tak, aby być produktywnym, od poziomu komórkowego aż po moje wzorce myślowe. Ale czasami tak łatwo jest się wciągnąć w wykonywanie pracy, że nigdy nie przestajemy się zastanawiać "dlaczego to robię?". Ja jest prosty, ale głęboki, pytanie.

Przez używać ones bóg dawać talentom i darom pomagać inny, głęboki sens spełnienie może osiągający. To częściowo odpowiada głębokie pytanie "dlaczego jestem tutaj na tej planecie?". Robienie czegoś wartościowego daje również poczucie własnej wartości i stanowi część tożsamości jednostki. Pomaga również wzmocnić nasze społeczeństwo. Zwłaszcza mężczyźni czerpią głęboką satysfakcję z robienia czegoś produktywnego. To jest wbudowane i objawia się już od najmłodszych lat.

Odkryliśmy, że wielu Balijczyków, którzy żyją w tradycyjnym związku rodzinnym, uprawia własną żywność na swojej posesji. Oznacza to, że nie polegają oni w dużym stopniu na zewnętrznych źródłach żywności. Poza korzyściami zdrowotnymi, są również znaczące korzyści finansowe. W niektórych przypadkach mogą oni nawet gotować każdy posiłek z produktów pochodzących z ich ogrodów i pól ryżowych. Jeśli więc nie musieli płacić za mieszkanie czy jedzenie, dlaczego mieliby pracować? W ich przypadku znaczna część dochodów szła na opłacenie ceremonii religijnych (nawet do 45%). To dało im odpowiedź na pytanie "dlaczego", coś, co wydało mi się fascynujące.

Ale lekcja, którą z tego wyniosłam, to spojrzenie na powód pracy w innym świetle i uświadomienie sobie, że typowa australijska perspektywa "płacenia rachunków" nie jest jedyną dostępną opcją. A wiele rzeczy, które uważałem za absolutnie niezbędne w codziennym życiu, tak naprawdę nimi nie było. Spojrzenie na świat z cudzej perspektywy może być jednym z najlepszych darów, absolutnie niezbędnym składnikiem w rozwijaniu zrozumienia i empatii dla bliźniego.

Jakość życia

To skłoniło mnie do zadania sobie pytania, czego dokładnie potrzebuję fizycznie, aby żyć spełnionym życiem. W Australii tak łatwo jest przyzwyczaić się do rzeczy, które uważane są za normalne, ale nigdy nie zadajemy sobie pytania "dlaczego"? Czy są one naprawdę wartościowe? Czy naprawdę tego potrzebuję? Cóż, w oparciu o Balijczyków, których odwiedziliśmy, wiele rzeczy, które uważałam za tak ważne, tak naprawdę wcale nie są takie ważne. Nie zrozumcie mnie źle, nie zamierzam porzucić wszystkich moich nowoczesnych wygód i przenieść się do chaty z błota, ale ta sytuacja zachęciła mnie do zakwestionowania wartości dóbr materialnych i dostrzeżenia zalet alternatywnych stylów życia.W moich dotychczasowych podróżach miałam zaszczyt poznać tak wielu fantastycznych, interesujących ludzi. Jednym z moich ulubionych doświadczeń na Bali była wizyta w domach zwykłych Balijczyków. Poszliśmy do kilku domów, które pokazały jak duże są różnice w dochodach w Indonezji.

Naprawdę fascynujące jest to, że zarówno biedniejsi jak i bogatsi Balijczycy byli bardzo zadowoleni z jakości swojego życia. Nie mieli dużego telewizora z płaskim ekranem i nie przeszkadzało im to. Zamiast tego, spędzali czas na rozmowach z rodziną i przyjaciółmi. I nie mówię tu o Facebooku czy Twitterze - o prawdziwych, osobistych rozmowach. Cóż za nowatorski pomysł.

Zdałem sobie sprawę, że jakość życia każdej osoby jest pojęciem względnym. Wszystko sprowadza się do oczekiwań. Jeśli biedniejsza rodzina oczekiwała, że będzie miała kilka kurczaków, a nie mogła sobie na nie pozwolić lub ich znaleźć, byłaby wściekła. Ja jednak nie mógłbym się mniej przejmować kurczakami. Zdumiewające jest to, że mam pełną kontrolę nad oczekiwaniami, które stawiam. Tak długo, jak pozwalasz, by programy telewizyjne i magazyny ustalały twoją jakość życia, będziesz niewolnikiem następnej mody lub modnego akcesorium. Kiedy zdasz sobie sprawę, że tak naprawdę nie potrzebujesz wiele, aby być szczęśliwym, wtedy wszystko, co dostaniesz, będzie bonusem. To jest właśnie sekret zadowolenia.

Kto kogo wykorzystuje?

Wracając do mojej pierwotnej myśli o wyzysku, początkowo czułem się źle, przebywając w krajach rozwijających się, mając stosunkowo wysoki dochód do dyspozycji według lokalnych standardów. Być może powinienem był oddać część moich pieniędzy. Co by to dało? "Sprawiedliwszy" kraj? Czy to było w porządku, że wykorzystywałem tych biedniejszych ludzi i żyłem jak względny król, podczas gdy oni żyli w bardzo skromnych domach?

Po przetworzeniu myśli omówionych do tej pory, chciałbym podzielić się przykładem czegoś, co zmieniło mój sposób patrzenia na to pytanie. Kiedy spacerowałem po ulicach Ubud na Bali, jest tam tak wiele sklepów sprzedających podobne produkty lub usługi. Zadałem sobie pytanie, jak oni wszyscy utrzymują się na rynku, konkurencja musi być ostra. Cóż, nie do końca. Odpowiedź jest prosta. Ich koszty życia są stosunkowo niskie, więc nie muszą zarabiać ogromnych kwot, aby żyć w zadowoleniu. W sklepie sprzedającym drewniane ozdoby, sklepikarz może po prostu siedzieć cały dzień w drzwiach i mieć 1, może 2 klientów - w niektóre dni nie ma klientów. Ale ten jeden klient wyda kwotę, która wydaje się być skromna jak na ich standardy, ale dla sklepikarza stanowi całodzienny dochód. Pamiętajmy, że przeciętny Balijczyk zarabia dziennie 3,30 AUD$. Tak więc turysta wydający bez zastanowienia 20$ w jednym sklepie oznacza prawie tygodniowy dochód w ciągu zaledwie kilku minut pracy. Co jakiś czas przyjeżdżał autobus wycieczkowy i kilkadziesiąt, a nawet kilkaset nowych, świeżych turystów zjeżdżało do Ubud. Wyobraźcie sobie, że godzina takiej klienteli oznacza, że sklepikarz ma zapewniony cały miesięczny dochód.

To była odpowiedź na pytanie - jak oni pracują tak mało? Kiedy pomyślałem o liczbie godzin, które musiałem przepracować w każdym tygodniu przed rozpoczęciem naszej podróży, poczułem się trochę zerwany. Pracowałem 50+ godzin tygodniowo, aby prowadzić wygodny styl życia, ale to była ciężka praca. Jednak ten mały właściciel firmy mógł pracować tylko kilka godzin miesięcznie w porównaniu. Myślę, że to oni byli mądrzejsi, nie ja! Mój stopień uniwersytecki i techniczny know-how nie robiły różnicy. Oni pracowali mądrzej, a nie ciężej. W rzeczywistości czułem się prawie tak, jakbym był wykorzystywany, głównie dlatego, że byłem uwarunkowany, aby myśleć, że trzeba pracować określoną liczbę godzin, aby być użytecznym, a nie leniwym. Ależ to nieprawda!

Wrap up

Rezultatem moich rozważań na temat mitu o wielkiej równości jest to, że nie czuję się już źle z powodu posiadania stosunkowo wysokiego dochodu do dyspozycji w krajach rozwijających się. Jestem wdzięczny za to, że zostałem pobłogosławiony dorastaniem w kraju, który dał mi tego rodzaju możliwości. I wiem, jak wiele korzyści mogę przynieść właścicielowi małego biznesu, kiedy odwiedzam jego sklep. Oznacza to również, że nie czuję się źle, kiedy targuje się o niższą cenę, w końcu to sytuacja, w której wygrywają obie strony.

Jak dotąd ta podróż zachęciła mnie do zadawania pytań, których wcześniej nie zadawałem i do poszerzania mojego myślenia. Dzięki temu jestem lepszym człowiekiem, lepszym mężem i ojcem, żyjącym bardziej spełnionym i wzbogaconym życiem. A najlepsze jest jeszcze przed nami.

Josh Bender

jest lepszą połową Travel with Bender. Projektant stron internetowych i marketer internetowy, ma najbardziej boczne i logiczne myśli. Josh nieustannie kształci się nie tylko w swojej branży, ale w każdej dziedzinie życia. Jego głębokie myśli dodadzą głębi naszemu blogowi, której być może nie dostaniesz ode mnie. Dziękuję Bogu za tego niesamowitego człowieka i mam nadzieję, że jego niesamowity wgląd będzie z korzyścią dla Ciebie.

Podziel się z przyjaciółmi Tweetnij to Przypnij to

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, być może spodoba Ci się również...

  • Josh's Photography
  • Jedyną rzeczą, która cię powstrzymuje, jesteś ty sam
  • Jak udało mi się rozpocząć moje podróżnicze marzenia?
  • 5 rzeczy, których potrzebujesz, aby podróżować + 5 rzeczy, których my potrzebujemy, aby podróżować
  • 365 dni bezkonkurencyjnych doświadczeń